Press "Enter" to skip to content

TE NAJWAŻNIEJSZE WALUTY JUŻ MASZ, DLACZEGO TRACISZ JE KAŻDEGO DNIA?

mm 0

Świat jest pełen przyciągających naszą uwagę świecidełek – przedmiotów i uwodzicielsko kuszących aktywności szepczących do ucha sprośne historie. Haczyk polega na tym, że te świecidełka to nie złoto, lecz piryt, który po krótkim czasie rdzewieje, brzydnie i okazuje się bezwartościowy. Jest jednak coś, co nigdy nie traci na wartości. To waluty, które, bez względu na cykl koniunkturalny, stopy procentowe, udział kapitału zagranicznego, partię rządzącą, fazy księżyca, czy wiatry prezesa, zawsze mają wysoką wartość. A ludzie trwonią je na całym świecie, często nie zdając sobie z tego sprawy. Te waluty to: energia i czas.

NADMIAR RODZI DEFICYT

Nie jest niespodzianką, że mamy ograniczony zasób energii i czasu. Ba! Z wiekiem życie staje się mniej gęste i mniej intensywne, dni płyną szybciej a poziom energii spada. Z zadaniami, które kiedyś wykonalibyśmy jednym tchem, dziesięć lat później miotamy się tygodniami, wielokrotnie podejmując tę samą cholerną decyzję. Potrafimy skalkulować ile złotych zapłacimy za nowy smartfon, ale nie kalkulujemy ile czasu i energii przeznaczymy na to, by wybrać odpowiedni model, znaleźć go w sklepie, czy porównać ceny u różnych dystrybutorów. Później musimy go skonfigurować i dobrać akcesoria. Ten sam mechanizm działa również przy innych zakupach, a efekt jest taki, że przez cały tydzień ciężko pracujemy, aby zarobić pieniądze, a później przez cały weekend tyramy, aby je wydać. W dodatku zakup to dopiero początek romansu z przedmiotem. Wkurzymy się milion razy, bo nasza nowa zabawka zarysowała się lub przestała działać, a kilka miesięcy później prawdopodobnie walniemy ją w kąt lub spowszednieje nam i zapomnimy o zakupie. Ten jednak będzie o sobie regularnie przypominał. Poprosi o to, by czasami go użyć, wymienić baterie, serwisować, wyczyścić, przechować, a na koniec przypomni by wyrzucić go do śmieci, co również wymaga energii. Każdy nowy przedmiot trafia do niewidzialnego plecaka podróżnego, który nieświadomie niesiemy przez życie, a im ten plecak cięższy, tym trudniej iść do przodu. Smartfon to tylko przykład. Razem ze wszystkimi niepotrzebnymi przedmiotami kłębiącymi się w domach, ubraniami, zabawkami, gadżetami, w niemy sposób, były wydatkowane mikrocząsteczki czasu i energii – najcenniejszych zasobów, jakie posiadamy. Roztrwoniliśmy te cząsteczki, a one przepadły bezpowrotnie.

– A CO JA MOGĘ NA TO PORADZIĆ?
– GRATY SRATY, MINIMALIZM K***A! 😉

Kiedyś, wyjeżdżając w długą podróż, porządkowałem swoje mieszkanie, które miało być wynajęte pod moją nieobecność. Siłą rzeczy, każdy przedmiot magazynowany w szafkach przeszedł brutalną weryfikację, został zakwalifikowany do jednej z dwóch kategorii: używane albo wywalane. Wielkie kartony ubrań wylądowały u potrzebujących lub na śmietniku. Elektronika won, pamiątki won, przydaśki won do śmieci. Mieszkanie w ciągu jednego dnia stało się czyste i przejrzyste. Po całym procesie wyrzucania poczułem się lżejszy, miałem bardziej klarowny umysł, łatwiej planowałem przyszłość, a moje myśli stały się przejrzyste. Te wszystkie graty były obrożą, która zaciskała się na szyi z każdym nowym zakupem, z czasem odcinając dopływ tlenu. Wszyscy mamy w domu przedmioty, które teoretycznie mogłyby się do czegoś przydać, jednak nie używamy ich od lat. Te przedmioty zalegając w zakamarkach stają się toksyczne, zaśmiecają nasz umysł i zmniejszają powierzchnię życiową. Reminiscencje dawnych etapów i wydarzeń, sprawiają, że kotwiczymy się w przeszłości zamiast zadbać o atrakcyjną przyszłość. Oczyszczanie życia ze zbędnych przedmiotów potrafi jednocześnie oczyścić głowę z niepotrzebnych myśli. Od dłuższego czasu najważniejszym meblem w moim domu jest śmietnik – w nim lądują wszystkie rzeczy, których nie mogę zaliczyć do kategorii „używane”, a minimalizm stał się moim sposobem na efektywne zarządzanie chaosem dzisiejszego świata.
W trakcie podróży całymi miesiącami używam tylko kilku rzeczy, które mieszczą się w niewielkim plecaku, dokonuję wtedy ważnych wyborów. Walczy pragnienie nabycia nowego przedmiotu ze zdroworozsądkową chęcią zachowania wygodnego bagażu. Każdy nowy zakup to dodatkowy ciężar, który przypomni o sobie w momencie pakowania, przeszukiwania, czy dźwigania plecaka. Będzie również odciągał uwagę od innych ważnych rzeczy, gdy tylko pojawi się w polu widzenia.

JAK TREŚCI INTERNETOWE KRADNĄ TWOJE ZASOBY

Żyjemy paradoksalnych czasach: mamy bezprecedensową łatwość w kontaktowaniu się z innymi, to jednak jeszcze bardziej nas od siebie oddala. Moglibyśmy uspołeczniać się w prawdziwym świecie – wychodząc z przyjaciółmi na drinka, jednak wolimy całymi wieczorami przeglądać media społecznościowe. Mamy nieograniczony dostęp do wiedzy, ale zamiast być coraz mądrzejsi, jesteśmy coraz bardziej zdezorientowani. Możliwość sprawdzenia każdej informacji za pomocą mieszczącego się w kieszeni pudełka sprawia, że godzinami sprawdzamy wiedzę, której nigdy nie użyjemy, siedząc przed ekranem uprawiamy informacyjną masturbację. Atakujące nas zewsząd njusy są niematerialnymi wampirami energetycznymi, nieustannie zabiegającymi o naszą uwagę, która w dobie Internetu stała się towarem. Jeżeli trwonimy naszą uwagę na informacyjne porno, nie zainwestujemy jej w wyjście z przyjaciółmi, randkę, sport, ani inne aktywności, które mogłyby nas cieszyć.
Codziennie decydujemy o tym, gdzie ulokujemy naszą energię i czas. Moglibyśmy skupić się wyłącznie na tym, by posiadać błyszczące przedmioty i publikować na portalach społecznościowych treści przekonujące innych ludzi o tym, że mamy wspaniałe życie. Musimy jednak pamiętać, że działa tutaj pewna wymiana. Jeżeli nadmiernie skupimy się na budowaniu pięknego wizerunku naszego życia w oczach ludzi, nie wystarczy nam już energii na to, by to życie było piękne w rzeczywistości.

CZY WPADASZ W PUŁAPKĘ ŁATWEJ ROZRYWKI?

Po dniu ciężkiej pracy potrzebujemy odpoczynku, chcemy poczuć odrobinę przyjemności, aby odbić sobie wszystkie trudy. Tutaj z pomocą przychodzą łatwe rozrywki, telewizor czeka, aby go włączyć, a logotyp Facebooka połyskuje bezwstydnie w przeglądarce. To czas, kiedy wiesz, że musisz odpocząć, ale nie wiesz jak. Umysł lubi chodzić na skróty – namawia do wielogodzinnych, jałowych rozmów przez telefon, impulsywnych zakupów, nadmiarowego jedzenia lub upijania się. Te wszystkie rozrywki wydają się niewinne, w końcu dają chwilę wytchnienia i zapomnienia. Problem polega jednak na tym, że zamiast ładować nasze baterie energetyczne, wyczerpują je jeszcze bardziej. Dobra aktywność to taka, po której więcej umiesz, jesteś zdrowszy lub silniejszy. W większości przypadków rozwijająca i zdrowa rozrywka wymaga zaplanowania i wysiłku, ale dzięki niej, zamiast zmęczenia, otrzymujesz satysfakcję i siłę. Dobra aktywność to uczenie się nowych rzeczy, budowanie relacji przyjacielskich, uprawianie sportu, czy aktywne spędzanie czasu z rodziną, to oparcie się pokusie pustej rozrywce i zainwestowanie energii w kreację zdrowego odpoczynku i dobrego życia.
To samo dotyczy przychodzących zewsząd bodźców namawiających do tego by „być na bieżąco”, „tylko spojrzeć na nagłówek artykułu”, „wejść na portal na pięć minut”, każdy z tych elementów otaczającej nas rzeczywistości rozprasza uwagę i przez to sabotuje cele. Większość z nich nie wnosi realnej wartości w nasze życie, ale słono za nie płacimy – czasem i energią. Warto świadomie selekcjonować media, które dopuszczamy do naszego umysłu i czas, jaki na nie przeznaczamy, bo wbrew pozorom każda sekunda, którą im poświęcimy jest dla nas realnym kosztem. Może za jakiś czas okaże się, że jesteś ignorantem informacyjnym – co z tego, ważniejsze jest to, że będziesz mógł poświęcić oszczędzony czas na realizację własnych celów.

CZY NAPRAWDĘ ZNOWU MUSIMY MÓWIĆ O CELACH?

No właśnie cele – tutaj dotykamy kolejnego arcy-ważnego i oklepanego zagadnienia. Chciałbym zaznaczyć jedno: powinniśmy mieć jak najwięcej celów. Jednak, jeżeli każde z naszych dążeń jest podobnie ważne, żadnego z nich nie zrealizujemy porządnie. Dzisiejsza rzeczywistość nieustannie atakuje nas masą spraw do wykonania. Aby ogarnąć je wszystkie pomagamy sobie systemami zarządzania czasem, listami zadań i aplikacjami komputerowymi, ale przy takiej mnogości zadań, nie jesteśmy w stanie skoncentrować uwagi na tym, by choć jedno z nich wykonać porządnie. Każdą ze spraw rozpoczynamy, ale żadnej nie kończymy i na koniec dnia zostajemy z długą listą zadań na jutro, zgadnij czym za to płacimy? Energią 🙂
Cele muszą mieć swoją wagę. Osobiście jestem zwolennikiem skrajnej priorytetyzacji, tj. określenia jednego celu jako absolutnie nadrzędnego. Wybieram na to miejsce ważną sprawę, jeżeli poświęcę jej wystarczająco dużo energii w regularnych odstępach czasu, w końcu wykonam ją w świetnej jakości, a to da mi satysfakcję i wymierne korzyści. Na mój priorytet poświęcam około sześćdziesięciu procent czasu, na inne cele dzielę pozostałe zasoby. Niezwykle ważny jest wybór priorytetu, ponieważ rezultat, którym będę cieszył się na koniec, zależy od tego właśnie wyboru. Taka strategia sprawia, że jedną, najważniejszą rzecz zrobię porządnie, a reszta spraw za nią podąży.

–  JAK ŻYĆ PANIE BLOGERZE?
– ZARZĄDZAĆ I INWESTOWAĆ

Sposób zarządzania zasobami dzisiaj decyduje o tym, jak nasze życie będzie wyglądać w przyszłości. Tutaj spontaniczność daje marne rezultaty, bezrefleksyjne wydatkowanie czasu i energii jest tak naprawdę marnowaniem najważniejszych walut świata. Nie należy ich bezmyślnie trwonić, powinniśmy je inwestować. A inwestycje wybierajmy starannie, wcześniej określając oczekiwaną stopę zwrotu, a później pilnujmy ich realizacji. Zarządzając swoimi walutami, mówmy im dokąd mają iść, by później nie pytać, dokąd się rozeszły.

Dobrego dnia,
Michał

Fajne? Podziel się z innymi.
  • 5
  •  
  •  

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *