Press "Enter" to skip to content

Posts published in Marzec 2014

Faranga i mnisi

mm 0

Po kilku dniach spędzonych w naturze, po ulewnych deszczach, nocy pod gołym niebem, pływaniu w wodospadzie i ogólnym zregenerowaniu sił mam ochotę ruszyć dalej, więc z samego rana składam namiot, pakuję plecaki, jem śniadanie i żegnam się z gospodynią. Przez tych kilka dni opowiadała mi historie o tym, jak jej przyjaciel został stratowany przez dzikiego słonia, o cennych grzybach rosnących w na szczytach dwóch otaczających nas gór, które można zbierać, wyłącznie w czasie, gdy dzikie słonie są nieaktywne, o małpach,…

Z rowerem wśród wodospadów

mm 0

Kanchanaburi to małe, urocze, miasteczko, tutaj znajduje się most nad rzeką Kwai i tutaj toczyła się akcja słynnego amerykańskiego filmu z 1957 roku o tym samym tytule. Film opowiada o losach amerykańskich więźniów, którzy podczas okupacji Japońskiej Tajlandii (w czasie Drugiej Wojny Światowej Japończycy okupowali większość krajów Azji południowo-wschodniej) zostali schwytani i zmuszeni do pracy przy budowie linii kolejowej między Birmą a Tajlandią, która to linia miała być szybkim i bezpiecznym kanałem dostaw. Podczas budowy linii kolejowej, na skutek ciężkich…

Rowerowy eksodus z Bangkoku

mm 0

Kolejne dni mijają na zwiedzaniu i szukaniu odpowiedniego roweru do dalszej podróży, wymagania nie są zbyt wygórowane – powinien być lekki, nieduży, składany, aby można go było łatwo przewieźć alternatywnym środkiem transportu, mieć dobre wyposażenie, min 21 biegów, powinien być dobrze utrzymany i niedrogi, do tego musi mi się podobać wizualnie – z jakiegoś powodu nie łatwo znaleźć taki rower w Bangkoku, w zasadzie niełatwo znaleźć jakiekolwiek rowery na sprzedaż w Bangkoku, więc to zadanie zajmuje mi kilka dni i…

Khao San Road nocą

mm 0

Następnego dnia wstaję wcześnie rano (tj. około 8.00) i ruszam w stronę ambasady Birmańskiej, najtańszą opcją dojazdu okazuje się motor-taxi (skuter działający na zasadach taksówki). Mój kierowca najwyraźniej lubi brawurową jazdę, powtarzam do siebie, że wie co robi, zwłaszcza kiedy jedzie pod prąd, lub przejeżdża przez skrzyżowanie na czerwonym świetle, wciska się między inne pojazdy i wyprzedza, kiedy tylko może. Ma na sobie kominiarkę chroniącą go przed słońcem i kamizelkę, z oznaczeniem funkcji, jaką pełni, ale przechodzi mi przez myśl,…

Bangkok – nieposłuszny pęcherz ;-)

mm 0

W Bangkoku mam do załatwienia kilka spraw związanych z dalszą podróżą, takich jak  uzyskanie wizy do Birmy, zakup roweru, czy drobne zakupy (odpowiedni repelent, czy lek przeciwko malarii), poza tym chcę przywitać się z tym miastem, pooddychać jego specyficzną atmosferą i ocenić, czy pozmieniało się od czasu mojej ostatniej wizyty (odpowiedź brzmi: tak, pozmieniało się – ale o tym napiszę innym razem:)) Po długiej, przespanej nocy zaczynam dochodzić do siebie, dzień spędzam w centrum miasta, głównie zwiedzam i robię zakupy,…

Bangkok – pierwsze dni

mm 0

Tęskniłem za tym miastem, kiedy byłem tu po raz pierwszy, Bangkok przeżuł mnie i wypluł, stolica różnorodności, miasto tysiąca twarzy, dla jednych początek podróży duchowej, dla innych centrum nocnej rozrywki i seksualnej turystyki. Wychodzę z lotniska o 7 rano, po 2 nieprzespanych nocach i 2 dniach w podróży, uderza mnie spodziewana ściana ciepła, za którą tak tęskniłem. Jestem szczęśliwy, cieszę się, że w końcu dotarłem do utęsknionej Azji południowo-wschodniej, jednocześnie słaniam się na nogach ze zmęczenia, powieki robią się coraz…

Początek, albo koniec, albo stan przejściowy;) – 01.03.2014 – Oslo

mm 0

Budzę się wielokrotnie tego ranka i zasypiam ponownie, w tle przez całą noc słyszę najróżniejsze odgłosy: – krzyczę – ja krzyczę głośniej – to zaraz się okaże kutafonie! Ja krzyczę najgłośniej! – tutaj megafon, uprzejmie informujemy po raz 1000, że woda jest mokra, a powietrze ulotne, spełniaj marzenia, dziękujemy za uwagę. Przyciskam głowę do nadmuchiwanej poduszki, z której od jakiegoś czasu schodzi powietrze – głowa musi być ułożona w odpowiedniej pozycji, aby dociskać zatyczkę, dzięki temu poduszka pozostaje nadmuchana choć…